536 stories
·
0 followers

Wielopak Weekendowy DCCXXIII

1 Share
W dniu dzisiejszym przeczytacie o kontroli w przedszkolu, zawodach firmowych oraz nieudolnym bandycie...25 lat: Do 30-tki będę miał dom, samochód i od…

Read the whole story
Share this story
Delete

Krótko i na temat o życiu II

1 Share
Meksykański rysownik Eduardo Salles powraca z nową porcją cynicznego spojrzenia na otaczający nas świat. Tym razem m.in. o tym, jak być szczęśliwym, n…

Read the whole story
Share this story
Delete

Everyone Lives Forever

1 Share

Read the whole story
Share this story
Delete

Czy korpomowa mejk sens?

1 Share
image

Grafika pochodzi ze strony korposfera.pl

Zbliża się dedlajn na mój esajnment, dlatego sfokusuję się na ciekawym iszju, jakim jest język korporacyjny, potocznie zwany „korpomową”.  Uff… Skonstruowanie powyższego zdania prawie wyczerpało mnie psychicznie, a jednak właśnie taki sposób komunikacji przyswoiło sporo organizacji: nie tylko korporacje, ale też organizacje studenckie czy niektóre mniejsze firmy.

Dla wielu z nas “ponglish” – czyli mieszanka języka polskiego i angielskiego – brzmi pretensjonalnie, nienaturalnie, wręcz śmiesznie. A mimo to asapy, kejsy  i kontenty podbijają świat zarządzania.

Angielskie wyrażenia chętnie wtrącamy do naszych wypowiedzi również w życiu codziennym. To nieuniknione: w związku z nieograniczonym wprost dostępem do zagranicznych filmów, książek, piosenek, nasiąkamy pewnymi wzorcami nie tylko zachowania, ale również komunikowania się.  Ja sama nieraz robię mejkap zamiast makijażu czy rzucam sorry, zamiast przeprosić. Niepotrzebnie? Być może, ale „kto z Was jest bez grzechu…”. 

Język ewoluuje, jest żywy, a wpływy języków obcych są nieodzowną częścią tych procesów. Zaryzykować można wręcz stwierdzenie, że język angielski to łacina XXI wieku.

W wielu korporacjach znajomość  pewnych specyficznych zwrotów jest warunkiem koniecznym, egzekwowanym od początku. Dostajemy bowiem zaproszenie na interwiu, a nie na rozmowę o pracę; oferowane jest nam stanowisko copywritera albo project managera. Gdy poszczęści się nam i zostaniemy przyjęci, otrzymamy bedża do drzwi, a potem możemy rzucić się już w wir pracy, bo przecież wiszą nad nami dedlajny, a fakapy są niepożądane.

Slang korporacyjny z założenia miał być ułatwieniem. W zarządzaniu istotna jest przede wszystkim skuteczność i efektywność - także komunikowania - nie dziwi zatem skłonność do jego ekonomizacji.  

Coraz częściej firmy działają w środowisku globalnym, w związku z czym kontakty z językami obcymi są na porządku dziennym. 

- Myślę, że “korpomowa” używana jest najczęściej w firmach o międzynarodowym zasięgu, gdzie często wymienia się korespondencje w języku angielskim. Raporty czy inne dokumenty muszą być tłumaczone, większość programów również jest w języku angielskim. Pewne angielskie słówka łatwo się zapamiętuje. - mówi Sabina, pracownica dużej korporacji. 

Nie wszystkie angielskie zwroty da się przetłumaczyć na polski, a czasami są one po prostu bardziej zwięzłe czy chwytliwe niż ich polskie odpowiedniki. Tak jest na przykład w przypadku słowa target (grupa docelowa) czy przytoczony już deadline (ostateczny termin wykonania zadania). Jednakże nadużywanie angielskich zwrotów stało się nagminne: a udzielanie answer zamiast odpowiedzi, czy wykonywanie calla zamiast telefonu wydaje się po prostu niepotrzebne.

Na ”korpomowę” składają się: z jednej strony – oficjalne, fachowe terminy anglo-amerykańskie, z drugiej zaś strony – nieoficjalne, potoczne wyrazy, które zostały sztucznie wygenerowane.

Ponadto język to jeden z elementów kultury organizacyjnej, będący sposobem identyfikacji  członków pewnej grupy, poświadczający o przynależności do tej grupy i służący jej stabilizacji.

Zgodnie z modelem kultury organizacyjnej Edgara Scheina, na kulturę organizacyjną składają się trzy poziomy: poziom artefaktów, poziom norm i wartości oraz poziom podstawowych założeń o rzeczywistości. Najbardziej widocznym poziomem kultury organizacyjnej są artefakty, dzielone z kolei na artefakty behawioralne, fizyczne i językowe.

Artefakty behawioralne to wszelkie zachowania w organizacji; artefakty fizyczne to wszystkie przedmioty materialne. Artefakty językowe wreszcie, to konkretne zwroty i wyrażenia, specyficzne dla tej właśnie organizacji – to właśnie tutaj proponuję umieścić „korpomowę”.

Język ten wpisuje się również w propozycję Geerta Hofstede, który kulturę definiuje jako „zbiorowe zaprogramowanie umysłu, które odróżnia członków jednej grupy społecznej od drugiej”, kulturę organizacyjną natomiast – jako „zbiorowe zaprogramowanie umysłu, charakterystyczne dla członków danej organizacji”. Część wykorzystywanego słownictwa jest bowiem enigmatyczna dla osób spoza kręgu korporacyjnego, co podkreśla i utrzymuje opozycję: swoi, rozumiejący ten język i używający go – obcy, dla których komunikaty są niejasne.

Tworzona przez daną grupę społeczną własna odmiana języka (socjolekt) wzmacnia grupowe więzi. Te mają natomiast ogromny wpływ na motywację do efektywnej pracy.

Inną możliwą przyczyną nadużywania nowomowy korporacyjnej jest powszechne przekonanie o elitarności form angielskich, czy ich wpływie na podnoszenie prestiżu używającej ich osoby. Bywa to również przejawem snobizmu czy przeświadczenia, że język polski jest pospolity, czy wręcz prostacki, co z kolei może być efektem krzywdzących stereotypów dotyczących Polaków i – co za tym idzie, chęci bycia postrzeganym jako bardziej „zachodni”.

Nie wszyscy uważają jednak „korpomowę” za zjawisko godne naśladowania i rozpowszechniania. Widoczne jest to przede wszystkim na blogach i forach internetowych, gdzie aż roi się od prześmiewczych komentarzy. Powstał również internetowy generator korpogadka.pl, gdzie oprócz „korpobełkotu” znajdziemy też propozycje zdań motywacyjnych, czyli przejaw kolejnego, często wyśmiewanego trendu.

Jeszcze dalej idzie strona korpoipsum.pl, umożliwiająca wygenerowanie całego e-maila, pełnego korpo-sformułowań.

Wpływ języków obcych na język polski jest nieunikniony, dlatego lepiej się do niego przyzwyczaić. Należy jednak pamiętać, że co za dużo, to niezdrowo.

Warto zatem unikać szafowania “korpomową”, mając na względzie “… iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”. 


Paulina Dobija

Zarządzanie reklamą, I rok SUM


Źródła:

Korporacyjna nowomowa, czyli jakim językiem posługujemy się w pracy 

Współczesne spojrzenie na kulturę organizacji

Wzbogacanie leksyki środowiskowej na przykładzie wybranych odmian polszczyzny

Nowe profesjolektalne słownictwo polskie (na przykładzie języka zawodowego menedżerów i trenerów)

Istota i modele kultury organizacyjnej - przegląd koncepcji

„W naszym timie…” – kilka uwag o socjolekcie korporacyjnym

Read the whole story
Share this story
Delete

Geochronology

1 Comment and 5 Shares
'The mountains near here formed when the ... Newfoundland ... microplate collided with, uhh ... Labrador.' 'Ok, now you're definitely just naming dogs.' 'Wait, no, that's actually almost correct.'
Read the whole story
Share this story
Delete
1 public comment
alt_text_bot
29 days ago
reply
'The mountains near here formed when the ... Newfoundland ... microplate collided with, uhh ... Labrador.' 'Ok, now you're definitely just naming dogs.' 'Wait, no, that's actually almost correct.'

CodeSOD: Identifying the Globally Unique

1 Share

UUIDs, aka GUIDs are, well… unique. Unique identifiers. It’s right there in the name.

Active Directory needs to identify things. Thus, it uses GUIDs. “Omni’s” co-worker got this far, but then ran into a problem. If you print a GUID from AD, it looks like this: “35918bc9196d40ea9779889d79b753f0”, but if you print it from C#, it looks like this: “35918bc9–196d–40ea–9779–889d79b753f0”. Whatever is a programmer to do when dealing with these radically incompotible formats?

private void GetUsers(Guid guid)
{
    byte[] bytes = guid.ToByteArray();
    string native = BitConverter.ToString(bytes).Replace("-", string.Empty).ToLower();
    …
}

Okay, step one- turn the GUID into an array of 16 bytes. That makes sense. There’s no dashes in an array. Then we feed it into something called BitConverter. Now, I don’t know what BitConverter does, so I can only guess, and there are two likely things:

  1. It turns an array of bytes into a string
  2. It turns an array of bytes into a string AND FOR SOME REASON INSERTS DASHES

Once we’ve got the array of bytes back into a string, we can replace the dashes (which either are not there, or were inserted by BitConverter), and then convert it into lowercase, just in case hexidecimal has suddenly become case sensitive.

Of course, all of this is unnecessary. The GUID datatype in .NET overloads ToString. guid.ToString("N") would return “35918bc9196d40ea9779889d79b753f0”, just like our developer wanted.

This is at least a case of a developer not checking the documentation or lacking the instinct to ask, “Wait, does ToString have any overloads?” That, however, is not TRWTF. TRWTF is stringly typed data. GUIDs are not strings. They are numbers. We render them as strings for readability. We should not process them as strings. We should not pass them around as strings. The string representation of a GUID should not be relevant to a program.

[Advertisement] Release! is a light card game about software and the people who make it. Play with 2-5 people, or up to 10 with two copies - only $9.95 shipped!
Read the whole story
Share this story
Delete
Next Page of Stories