812 stories
·
0 followers

Grobowy humor, czyli Zakład Pogrzebowy A.S. Bytom wkracza do akcji

1 Share
Jak zareklamować zakład pogrzebowy? W kościele? Wieszając ogłoszenia w szpitalach? No w sumie można, ale w dobie internetu wystarczy otworzyć profil z…

Read the whole story
Share this story
Delete

Kot

1 Share

W okolicy znany jestem z tego, że mój dom miauczy, szczeka, gęga, syczy, kracze, kwili i muczy, albowiem ciągle przytarguję na kwadrat jakieś stworzenie, któremu akurat życie nie siadło, i albo się zgubiło, albo ktoś je przejechał, albo wdało się w jakąś aferę i trzeba wylizać konsekwencje tejże. Tych strzałów już sporo mam za sobą, serio, ostatnio Dyziek, mimo nikczemnych warunków fizycznych, rozniósł w pył pół balkonu. To tylko balkon, a ja mimo wszystko lubię ten moment, gdy wiem, że jedno życie plus.

Po którymś kocim razie wpadłem na genialny pomysł, że ogarnę dla nich na podwórku jakąś kubaturę. Zbiłem przeto z desek taką niby kanciapkę z dwoma wejściami, nawet jej w środku pięterka porobiłem i tapetę z pluszu na ściankach sieknąłem, a niech sierściuchy mają na w razie gdyby co.

Koty jak to koty – zrazu były nieufne i tylko się gapiły z daleka, ale z każdym dniem podchodziły coraz bliżej i bliżej, aż w końcu, nie wiedzieć kiedy, zaanektowały przestrzeń wokół kanciapki i jęły się w niej kokosić. Najpierw dostałem pod drzwi jakieś insekcie truchło z informacją, że to za pierwszy miesiąc, że spoko ten plusz na ścianie i czy wielkim problemem byłby plakat Madonny przy wejściu, nieduży, z koncertu w Buenos Aires. Potem kilka kolejnych znalezisk, jakaś mysz, jakaś jaszczurka tiruriru, aż w końcu któryś przyniósł mi 10 peelenów. Uśmiałem się, że taki spryciarz, dałem mu nawet jakieś kocie przysmaki, pogłaskałem i luźna gumka czyli zapomniałem o sprawie. Tyle, że inne od razu to wyhaczyły, zrobiły jakieś jedno-drugie zebranie przy śmietniku i, zanim się obejrzałem, zaczęły mi hajs przynosić! Początkowo nie bardzo wiedziałem co z tym zrobić, zgłosić gdzieś czy co, ale pogadałem z prawnikiem i on doradził mi, żebym na razie obserwował rozwój wypadków i się nie wychylał. Rzecz w tym, że nic mu nie mówiłem o kwotach, bo o ile pierwszy okres to rzeczywiście jakaś miedź i małe nominały, to potem się wszystko wymknęło spod kontroli i każdego trzeciego kolejnego miesiąca miałem na wycieraczce worek siana, wszystko ładnie poukładane, równiutko, z Jagiełłą do góry.

Po jakimś czasie dostałem pisemko pod wycieraczkę z pytaniem jaki jest status gruntu, na którym kanciapka stoi, i dwie odbite łapki na dole. Trochę zdębiałem, ale po paru dniach przyszło kolejne pismo, że to dla nich ważne, bo to jednak nieruchomość, a każdy wie jak restrykcyjne potrafi być prawo budowlane. Odpisałem zatem, że w księdze wieczystej wpisane jest użytkowanie wieczyste i że w zasadzie to można korzystać bez ograniczeń i że luz, niech się czują jak u siebie. W podziękowaniu dostałem kluczyki od mercedesa w full pakiecie, z małą adnotacją, żebym przez jakiś czas nie zaglądał do bagażnika i czy mam gdzieś wapno niegaszone.

Nie zdążyłem ochłonąć, gdy chwilę później na odcinku drzwi wejściowe – furtka pojawił się czerwony dywan i dość misternie tkany baldachim, niesiony przez umyślnych w atłasowych strojach, którzy jęli mi towarzyszyć za każdym razem, gdy gdzieś wychodziłem łamane na skądś wracałem. Trochę głupio mi było przed sąsiadami, gdy na podwórku zameldowały się dwie sekcje – smyczkowa i dęta – Warszawskiej Orkiestry Symfonicznej im. Bogumiła Łepeckiego z marszem tureckim w tle, ale jak raz któryś zwrócił mi uwagę, że co ja sobie wyobrażam i że on sobie nie życzy, to na drugi dzień znalazł w łóżku głowę konia i więcej dyskusji nie było.

Powoli staję się kłębkiem nerwów. Koty to bawi.

Artykuł Kot pochodzi z serwisu użyj wyobraźni.

Read the whole story
Share this story
Delete

Classic WTF: The Source Control Shingle

1 Share
Our summer break continues. I once worked on a team which made "shingles"- software modules that were layered on top of a packaged product. There were a lot of WTFs in those shingles, but nothing that can compare to this once. Original--Remy

The year was 1999 and the dot-com boom was going full-throttle. Companies everywhere were focused on building revolutionary applications using nothing but top-shelf hardware and state-of-the-art software tools. Developers everywhere were trying to figure out if they should play more foosball, more air hockey, or sit back down on their Aeron and write more code. Everywhere, that is, except Boise, Idaho. Or at least, Dave's small corner of it.

At Dave's company, developers worked at a solid pace, using reliable tools, for a stable industry. They were sub-sub-contractors on a giant project commissioned by the U.S. Navy to condense naval vessel documentation. Generally speaking, the complete documentation required for a modern warship-from the GPS calibration instructions to the giant 130-millimeter cannon repair guide-is measured in tons. By condensing the documentation into the electronic equivalent, they could not only save tremendous physical space, but they could make it much easier to navigate.

A Simple Plan

Dave's company's small piece of the pie involved writing a very specific application for a particular group of users. Their application needed to track who moved which box of classified documentation from where to where, and why. Given the very simple requirements, the entire application was assigned to Mark.

Mark believed in keeping things simple: he rarely left the command line, his text editor was notepad and his source repository was a few backup folders on a network drive. He didn't need or want more than that. It was a simple task that called for his simple methodologies.

As their app neared completion, a whole new set of requirements came in. Now, they had to add in security and logging. When Dave joined Mark's one-man team to help out with this, the current system of source control -- nothing -- became inconvenient for collaborating.

Dave suggested they set up a source-control repository, but Mark wanted to keep things simple. He devised a solution called the "source-control shingle."

Roofing and Revisions

The source-control shingle was literally that: an actual shingle from someone's house that somehow ended up in their office. It acted like a "talking stick," in that only he who possessed the shingle was allowed to edit the common libraries.

As time went on, the project's scope grew immensely. More and more developers came on board, and the source-control shingle was pushed to its limits. Despite not being in possession of the shingle, some developers broke protocol and edited the library files on the share drive. Finally, Mark agreed to use a simple source repository. He wanted to use the only source-control system that guaranteed file locks: Visual Source Safe.

Unfortunately, Source Safe was so painful to license and manage that Mark had no choice but to explore other options, some of which involved a piece of painted wood. After much arguing and cajoling, Mark agreed to try out open source CVS. Things went well for the first few days, but quickly took a turn for the worse.

"What happened to my code?" Mark asked. "I just did a CVS UPDATE and everything I wrote this morning is gone!"

"It's working fine for me," one of the developers replied.

"Same here," another joined in. "I just checked in my changes a few minutes ago, and they're still here."

"Wait," a third one questioned, "did you do an UPDATE before the COMMIT?"

"Did I what?" the second developer replied. "Oh. Crap."

Exasperated, Mark jumped. "That's it! We're going back to the shingle!"

Fortunately, some of the other developers managed to convince Mark to stick with CVS, at least for a little while longer. One of the developers even managed to enforce better source control practices using some server-side scripts. And despite Mark's constant reservations, they ended up staying with CVS throughout the project. But the whole while, Mark kept the shingle handy, just in case.

[Advertisement] ProGet supports your applications, Docker containers, and third-party packages, allowing you to enforce quality standards across all components. Download and see how!
Read the whole story
Share this story
Delete

If everyone who went to church did 1 hour of community service once a week instead, there would be...

1 Share

If everyone who went to church did 1 hour of community service once a week instead, there would be more good in the world

Read the whole story
Share this story
Delete

Straszne rzeczy, które wydarzyły się w piątek trzynastego

1 Share
Piątek trzynastego od wieków uważany jest za pechowy i nie do końca jest to tylko przesąd. Wiele tragicznych wydarzeń miało wtedy miejsce - śmierć…

Read the whole story
Share this story
Delete

I don’t know how to create a website

1 Share
The web has been part of my career since the beginning. I’ve created several sites, including apps and games, hell, I’ve even created web development tools, yet I have to admit I […]



Read the whole story
Share this story
Delete
Next Page of Stories