Wyznawca badmintonizmu. Wielki fan Lema i Pratchetta. Krwiodawca, bloger. Piwo otwieram kapslokiem. Gram na gitarze, fortepianie i akordeonie. Na TT trolluję.
849 stories
·
0 followers

Proxima –

1 Share

IMG_3785

Autor: Stephen Baxter
Tytuł: Proxima
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 560

Na początku zaznaczę, że nie czytuję z reguły tego typu książek. Wręcz przeciwnie, trzymam się od nich z daleka, bowiem science fiction jest czymś, co z reguły działa na mnie, jak liczenie baranów na przeciętnego człowieka. Dlaczego zatem sięgnęłam po ten tytuł? Nie wiem, może z ciekawości? Być może kierowała mną chęć sprawdzenia, czy przypadkiem przez ostatnie lata nie „dorosłam” do tego rodzaju literatury. I wiecie co? Za sprawą powieści „Proxima” autorstwa Stephena Baxtera chyba zmienię zdanie i przekonam się do kosmicznych historii przyszłości!

Powoli, ale konsekwentnie, ta historia wciągnęła mnie w swoje szpony, sprawiając, że nie mogłam się od niej oderwać. Dosłownie! W ciągu dnia czytałam ją na przystanku, czekając na trolejbus, a potem w nim, jadąc do domu.

Autor zabiera nas w przyszłość. Co prawda nie jest ona tak odległa, ale zupełnie nam, osobom żyjącym w XXI wieku obca. Za około sto pięćdziesiąt lat od teraz, Ziemia stała się planetą nieprzyjazną człowiekowi, który doprowadził do jej zagłady. Roztopione lodowce, wyschnięte rzeki, lasy tropikalne zamienione w pustynię – ten obraz z pewnością nie napawa nikogo optymizmem. Ludzkość została zmuszona do rywalizacji o naturalne zasoby, ale też teren dający jakiekolwiek szanse na przeżycie. Polityka podzieliła świat na dwie frakcje, tworząc coraz większą przepaść między bogatymi, a biednymi. Niemal wszyscy muszą walczyć o przetrwanie, a mimo wszystko i tak ich sytuacja nieustannie się pogarsza. Kolonie usytuowane na innych planetach również borykają się z szeregiem problemów, przypominając raczej obskurne więzienia lub obozy pracy. Badacze nie ustają w poszukiwaniach miejsc bardziej dostępnych, ale też możliwych do zamieszkania. I w końcu odnajdują świat Proxima, gdzie tzw. czerwone karły, będące gwiazdami podobnymi do naszego słońca, mają na swojej orbicie planety nadające się do zamieszkania, z wodą, tlenem i powłoką ozonową! Może to oznaczać tylko jedno: wyścig z czasem i rywalizacja między konkurencyjnymi frakcjami! Niestety nie łatwo jest znaleźć ludzi, którzy z własnej woli daliby się zesłać na obcą, niekoniecznie gościnną planetę, gdzie czeka na nich jedynie trud dnia codziennego, walka z oswojeniem nieznanej natury, ale także pustka oraz przytłaczająca samotność. Na dodatek połowa nowego świata skrywa się w wiecznej ciemności, zaś druga wiecznie wystawiona jest na działanie promieni świetlnych czerwonego karła.

Nie chcę zdradzać nic więcej! Po prostu musicie ją przeczytać sami! Świetnie napisane postacie, tak realne, iż chwilami odnosi się wrażenie, jakby w nasze ręce trafiła prawdziwa relacja z wydarzeń, które dopiero mają się wydarzyć. Dodatkowym plusem, nadającym tej historii posmaku realności jest świetnie opisana psychologiczna strona wszystkich tych wydarzeń. Ukazanie zachowań, które nakręcone przez ekstremalne sytuacje uaktywniają mroczną stronę osobowości, a jednocześnie pokazują idealizm związany z podbojem nowych terenów i odkrywaniem od nowa praw rządzących naturą ludzką, ale też całym wszechświatem.

Podsumowując: Polecam!

Za możliwość lektury dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka

a_monika



Read the whole story
Share this story
Delete

Przyszłość ludzkości. Podbój Marsa, podróże międzygwiezdne, nieśmiertelność i nasze miejsce poza Ziemią

1 Share

Już za kilka dni premiera kolejnego dzieła znanego fizyka i futorologa – Michio Kaku. Nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka ukaże się książka Przyszłość ludzkości. Autor wielu bestsellerów np.  Przyszłości umysłu wkracza na niezbadane obszary astrofizyki, sztucznej inteligencji i nowoczesnej techniki, by przedstawić zapierającą dech w piersiach wizję naszej przyszłości w kosmosie i ostatecznego celu ludzkości. Mądre Książki patronują wydaniu tej, znakomicie się zapowiadającej pozycji.

Światowej sławy fizyk i futurolog, profesor Michio Kaku, roztacza przed nami niezwykle szczegółową i przekonującą wizję rozwoju ludzkości prowadzącego do powstania samowystarczalnej cywilizacji w przestrzeni kosmicznej. Przewiduje, że kolejne odkrycia w dziedzinie robotyki, nanotechnologii i biotechnologii pozwolą nam przystosowywać obce światy do naszych potrzeb i budować rozwijające się prężnie miasta na Marsie i innych ciałach Układu Słonecznego.

Profesor Kaku zabiera nas w podróż poza Galaktykę, a nawet poza nasz Wszechświat, rozważając najbardziej kontrowersyjne zagadnienia współczesnej nauki.

Wniosek płynący z tych rozważań jest równie nieubłagany, jak same prawa fizyki – wydaje się mianowicie, że ludzkość nieuchronnie będzie musiała się kiedyś zmierzyć z jakimś zdarzeniem zagrażającym istnieniu całego naszego gatunku. Czy wtedy, podobnie jak nasi przodkowie, wykażemy się odpowiednią siłą i determinacją, by przetrwać, a może nawet ponownie rozkwitnąć?

Zaraźliwy entuzjazm autora i jego dogłębne zrozumienie najnowszych osiągnięć w dziedzinie lotów kosmicznych sprawiają, że podróż z profesorem Kaku jest dla wszystkich czytelników jego książki emocjonującą i inspirującą wyprawą do przyszłości, w której ludzkość znajdzie dla siebie w końcu upragnione miejsce pośród gwiazd.

O autorze: Michio Kaku – jeden z najbardziej prominentnych i szanowanych uczonych naszych czasów, współtwórca teorii strun, piastuje katedrę fizyki na City University of New York. Jest autorem światowych bestsellerów: „Fizyki rzeczy niemożliwych”, „Wizji”, „Wszechświatów równoległych”, „Hiperprzestrzeni”, „Fizyki przyszłości”, „Kosmosu Einsteina” i „Przyszłości umysłu”, a także licznych podręczników akademickich i prac naukowych.

Michio Kaku o swojej książce

 

Wydawnictwo:

The post Przyszłość ludzkości. Podbój Marsa, podróże międzygwiezdne, nieśmiertelność i nasze miejsce poza Ziemią appeared first on Mądre Książki.

Read the whole story
Share this story
Delete

To już oficjalnie potwierdzone: powstanie serial o Straży Miejskiej ze Świata Dysku Pratchetta

1 Share
Wyobraźnia Terry’ego Pratchetta ponownie ożyje na małym ekranie. Do premiery telewizyjnej wersji „Dobrego omenu” wciąż pozostały miesiące, a tymczasem otrzymujemy kolejną dobrą wiadomość. Stacja BBC America oficjalnie potwierdziła, że zrealizuje serial o Straży Miejskiej Ankh-Morpork opisanej na kartach książek z cyklu „Świat Dysku”. O planach nakręcenia serialu pisaliśmy już kilka miesięcy temu, ale wtedy córka pisarza, […]
Read the whole story
Share this story
Delete

Pośrednik

1 Share

Postanowiłem pozbyć się nieruchomości, którą okresowo zasiedłałem przez ostatnie 12 lat. Ruszyłem tedy ku pierzejom lerułamerlę, by tam zakupić akcesoria niezbędne do odrestaurowania pieleszy, albowiem ostatnia dekada dość mocno odcisnęła się na kondycji rzeczonego lokum, czyniąc zeń, eufemistycznie rzecz ujmując, pierdoloną melinę. Po czterech kursach tirem i kilku betoniarkach później wieloletni pojemnik na mnie okazał się być dość przyjemnym zestawem pomieszczeń, a pozytywnie zaskakującym odkryciem było odnalezienie dodatkowego pokoju, któren całe lata ukrywał się był za drzwiami, których istnienie zarejestrowałem po zdrapaniu kilku ton resztek, będących konsekwencją eksperymentów pirotechniczno-gastronomicznych, którym się z lubością onegdaj oddawałem. W pokoju tym ukrywała się grupa roznegliżowanych dzikusów z dzidami, która na ścianach zostawiła dość prymitywne malowidła przedstawiające głównie mamuty i sceny polowania. Na widok zapalniczki uznali mnie za boga i bez gadania podpisali wszystkie dokumenty konstytuujące mnie jako jedynego właściciela posesji. Obecnie siedzą w piwnicy, gdzie kompletnie rozpierdolił ich widok koła.

Po odremontowaniu postanowiłem wystawić lokum na sprzedaż, umieszczając stosowne ogłoszenie na branżowym portalu, z zastrzeżeniem, że sprzedaję bezpośrednio i serdecznie dziękuję za współpracę agencjom. Kliknąłem enter i zanim dotarłem do kubka z kawą, rozwarły się czeluście piekieł czyli na łowy ruszyli nieruchomościowi nindża, którzy głęboko w chuju mieli moje zastrzeżenie. W ciągu kilku godzin odebrałem kilkadziesiąt telefonów z informacją, że cud architektoniczny, który zamieściłem w ogłoszeniu to święty graal wszystkich nieruchomościaży na planecie, że jego sprzedaż stanowiłaby perłę w koronie każdego agenta, że wyżej to już tylko kurwa Tadżmahal, oraz że za kilkuprocentową prowizję to oni się jednak podejmą.
Postanowiłem włączyć filtry i umawiać się na miejscu tylko z bezpośrednio zainteresowanymi, ale szybko okazało się, że znakomity ich odsetek to agenci pod przykrywką. Początkowo na lidera wbił pan Tomasz, który ze startu zaczął mnie opierdalać, że co ja sobie myślę z tą sprzedażą, skoro się nie znam i takie rzeczy to trzeba załatwiać tylko z profesjonalistami i że on by reflektował i że nie jest już urażony i by przysłał umowę, nie muszę teraz podpisywać.
Tuż po nim pan Mariusz oświadczył z mocą, że przejdźmy na ty, ale na wieść, że jednak konsekwentnie bez prowizji, to jednak wróćmy na pan i że on sobie to zapamięta.
Rozczulająca była pani Marzenka, która się poryczała i między szlochami dyktowała adres mailowy, na który mam przysłać skan podpisanej umowy na wyłączność.
Pan Jędrzej starał się być poważny, ale mleko się rozlało, gdy wyszło, że ma czternaście lat doświadczenia zawodowego a żyje dwadziescia pięć. Na moją uwagę, że pierwsze umowy w takim razie musiał podpisywać przed mutacją, obraził się i mnie wyprosił, dopiero po chwili reflektując, że to jednak moje mieszkanie, a to przepraszam i zostawię wizytóweczkę.

Królem polowania został natomiast pan Roman, który opowiedział mi historię, jak to kiedyś, z takim Darkiem, tynki skuwali. I przyszła taka jedna, nie wiem, z 90 lat miała i hurr durr, że co wy tu te tynki tak, no i Darek jej powiedział, że co że tynki i że on to nie wie, bo ma robotę do zrobienia i robi, a jak ona ma jakieś „ale” to niech się zapyta pana Grześka. Ona na to, że tego Grześka to zna od smarka, i że on też niezły numer jest, więc się Darek chciał dowiedzieć, że jaki numer, to ona tylko powiedziała, że wie, że on do Niemiec jeździł do tej swojej cizi i jak ma tak dalej być, to już ona z nim pogada. No to się Darek jej pyta, normalnie, ale że co cizi, a ona, że nic, nic, co ją to obchodzi, ona tylko mówi, że jeśli on tam tak jeździł to po co? To Darek wyciągnął telefon i powiedział, że on teraz jej zdjęcia zrobi, bo jak ona taka jest to nie wiadomo co może zrobić jak nas tu nie będzie. I wtedy ona zawołała takiego grubego, że oni są od tego Grześka z parteru, to jej powiedziałem, że ja tam do pana Grześka nic nie mam, bo jak trzeba było, to wziął furgonetkę i nam kanapę pomógł przewieźć i za wachę nic nie chciał, a jak Piotrka z parteru żona rodziła, to kwiaty kupił i pojechał, nawet nie pytał czy to jego czy nie, tylko pojechał. Więc jak nas poprosił, żebyśmy mu te tynki skuli, to nawet głupio było się migać, no bo ile tego jest, może ze dwa metry. Grubego na to to chuj strzelił, bo on to ekipę zamawiał i zapłacił, a nie jakieś łapsy, za kanapę mu tu będą tynki tłukli pod oknem, na co wyszła jego żona i jak nie ryknie, że to, że tamto i że „Adrian do domu!” i gruby tylko uszy po sobie skulił i poszedł, a nam ta babcia co pana Grześka tyle lat zna, powiedziała, że on to nawet Adrian nie jest. Tak, że wie pan, z nieruchomościami to tak różnie bywa.

Kurwa, zwiędłem.

Na szczęście zadzwonił domofon i okazało się, że miejscowe sztajmesy zobaczywszy światło w oknie, imprezę pożegnalną mi urządziły, bo bez ciebie kierownik to już nie będzie to samo, dawaj do nas na dół, opierdolimy pożegnalną połówkę albo co. Usiedliśmy sobie przeto na naszym murku i jęliśmy zerować wspominkowe procenty. Wszyscy normalnie, w plastikowych kubeczkach, tylko Giezik jechał z gwinta.
Nie wytrzymałem.
– Gieziu, kurwa, czemu ty walisz z gwinta, przecież są kubeczki?
Gieziu otarł usta i odparł z uśmiechem:
– Nie lubię pośredników.

Artykuł Pośrednik pochodzi z serwisu użyj wyobraźni.

Read the whole story
Share this story
Delete

Czy wiesz, że… Ciekawostki językowe (59)

1 Share
Poniższe ciekawostki opracował Tomasz Marek. 1. Czy wiesz, że… niedawno dominowały (wg niżej wymienionego autora w Krakowie, ale i w Poznaniu, co pamiętam z dzieciństwa) oznaczenia czasu zegarowego bazujące na kwadransach? Myślę, że ich źródłem były zegary wieżowe i ścienne, … Czytaj dalej
Read the whole story
Share this story
Delete

Te rzeczy wydarzą się w ciągu następnych 24 godzin

1 Share
Świat pędzi do przodu w zawrotnym tempie. Kolejne dni mijają. Ale czy zastanawiasz się czasem, co się wydarzy w ciągu następnych 24 godzin? Nie? To zo…

Read the whole story
Share this story
Delete
Next Page of Stories